<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7981777</id><updated>2011-04-21T13:20:37.146-07:00</updated><title type='text'>naga prawda</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czita2.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7981777/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czita2.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>czita2</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04438649919191822509</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7981777.post-109274859725248866</id><published>2004-08-17T06:15:00.000-07:00</published><updated>2004-08-17T06:16:37.253-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Natalka była dobrą dziewczynką. Wszyscy którzy, ją znali, nie powiedzieliby o niej złego słowa. Niestety, wszystko przez te liczby. Natalia Polkowska nigdy nie lubiła matematyki, cyfr, liczb… Była to dziewczyna wychowana w dobrej, bogatej rodzinie. Zawsze lubiana w klasie nie tylko przez kolegów i koleżanki, ale i przez nauczycieli, była idolem dla słabszych. Cóż, można powiedzieć, że od dzieciństwa dobrze się jej wiodło. Nie miała rodzeństwa, więc państwo Urszula i Artur Polkowscy do granic możliwości rozpieszczali swoją córkę. Do szóstej klasy Nat (tak nazywali ją przyjaciele) była uroczym kujonkiem. Zastanawiacie się pewnie dlaczego do szóstej? Cóż, w tym szóstym roku szkolnej edukacji coś się zaczęło psuć. Już pierwszego września nikt nie witał dziewczyny jak co roku. Wszyscy byli zainteresowani „nową”. Natalka nie wytrzymała, więc podeszła do grupy rozgadanych przyjaciół stojących przed szkołą. - Cześć! – powiedziała siląc się na spokój i błagalnym wzrokiem prosząc się o powitanie - Cześć – odrzekła Sylwia, która stała najbliżej – Poznałaś już Klaudynę? - Co?! Nie… nie, jeszcze nie - Spójrz – wskazała na „nową”. Klaudyna budziła wokół powszechne zainteresowanie, więc nie sposób było jej nie zauważyć. Stała pośrodku grupy w szokująco modnym dżinsowym komplecie. Ręce skrzyżowała na piersi i odchyliła się lekko do tyłu, jak sławna modelka, która pozuje do zdjęcia. Miała lśniące, czarne włosy poskręcane w lekkie, grube loki. Jeden kosmyk delikatnie spływał jej po czole. Czarne jak żuki, figlarne oczy omiotły ją podwładnym spojrzeniem. Miała lekko bladą twarz i łabędzią szyję, którą zdobił skromny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie jedynki i szóstki. Właśnie odrzuciła z nonszalancką wytwornością kruczoczarne włosy. - Dzień dobry, nazywam się Klaudyna Kruk – rzekła natychmiast, wyciągając do Natalii rękę w geście powitania. Natalka poczuła się dość skromnie, choć zawsze uważana była za szkolną piękność. Nat miała burzę brązowych, poskręcanych i puszystych włosów. Gładka cera i usta jak maliny sprawiały, że inni patrzyli na nią z uwielbieniem i zachwytem. Ludzi zdobywała uśmiechem, a jej niebieskie oczy wywierały wrażenie na wszystkich. Teraz jednak otworzyła usta na widok Klaudyny i bąknęła tylko „Cześć”, po czym odwróciła się na pięcie, by porozmawiać z innymi. Klaudyna zmierzyła ją władczym spojrzeniem. - Myślę, że brak ci odwagi… - potoczył się głos panny Kruk - Słuchaj, ona zawsze była taka? – zapytała najbliżej niej stojącą dziewczynę - No… Czy… ja…wiem? – odpowiedziała dziewczyna, która chyba tak samo jak Natalka nie wiedziała, o co chodzi - W poprzednim wcieleniu też byłaś taka, a może poprzednia inkarnacja sprawiła, że zrozumiałaś, iż nie należy zadawać się z takimi, jak ja? - Mam rozumieć, że to jest dowcip, tak? – zapytała, starając się, by jej głos był uprzejmy. Łypała jednak dalej buntowniczo na „nową”. Boże wielki, jak taka mogła ze mną postąpić - myślała z rozpaczą Natalia. - Nie… kochana. Może kiedyś zrozumiesz jak, tylko docenisz siłę liczb i uwierzysz w siebie. Może wtedy… - odpowiedziała spokojnie Klaudyna. Niestety, potem sprawy potoczyły się jeszcze gorzej. Nie chodzi mi tylko o pierwszego września, ale i kilka pierwszych dni nowego semestru. Nikt już nie zwracał na Natalkę uwagi. Koleżanki przestały z nią rozmawiać. Klaudyna Kruk była za to oblegana przez tłumy wielbicieli. Co noc Natalię dręczyły nocne koszmary. Śniło jej się, że znajdowała się w komnacie pełnej unoszących się w powietrzu liczb i nagle pojawiła się znikąd Klaudyna krzycząca „Widzisz nie doceniasz siły liczb… nie wierzysz w siebie!”, a potem liczby rzuciły się na nią i Nat budziła się zlana potem. Rodzice nie zwracali ostatnio na nią uwagi. Cóż, ich ambicjami były sukcesy w pracy. Pani Urszula Polkowska była adwokatem i pracowała w sądzie. Pan Artur Polkowski był lekarzem – chirurgiem. Rzadko pytali córkę o stosunki z koleżankami. Nie interesowały ich problemy Natalki i to, że Kasia przyszła dziś w sukience, o której Natalka dawno marzyła, o tym, że Magda dostała dziś szóstkę choć wcale się nie uczyła, czy to, że Martyna i Ada pokłóciły się dzisiaj na pierwszej lekcji, a na drugiej były już pogodzone. Zawsze jednak padało pytanie „Dostałaś dziś piątkę? Nie? Ucz się, kochanie, ucz…” . Tak wyglądała codzienna rozmowa rodziców z córką. *** Następnego dnia w czwartek była godzina wychowawcza i pani ogłosiła, że od jutra w każdy piątek będą odbywały się bezpłatne dodatkowe lekcje z wróżbiarstwa. Więc jeśli ktoś jest miłośnikiem magii, może się zapisać. Natalka zgodziła się bez wahania. Nie lubiła magii „No… ale Klaudyna zapisała się od razu, to ona Natalia ma być gorsza?”- powtarzała sobie w duchu. Zajęcia miały się odbywać po ich lekcjach&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7981777-109274859725248866?l=czita2.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czita2.blogspot.com/feeds/109274859725248866/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7981777&amp;postID=109274859725248866' title='6 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7981777/posts/default/109274859725248866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7981777/posts/default/109274859725248866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czita2.blogspot.com/2004/08/natalka-bya-dobr-dziewczynk.html' title=''/><author><name>czita2</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04438649919191822509</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry></feed>
